Galen Behr (aka Passiva, Ava Mea) już dawno zbudował swój wizerunek na scenie muzycznej. Kiedy miał 10 lat, zaczął się interesować różnymi dźwiękami, początkowo ucząc się gry na skrzypcach. Trwało to jednak tylko rok, ponieważ po tym czasie Galen zetknął się z muzyką trance, co wywołało momentalne uzależnienie. Sam artysta przyznaje: „Nie wytrzymam bez trance’u nawet jednego dnia. Trance to styl życia. Oddycham nim. Nawet, gdy nie czuję się najlepiej, to właśnie muzyka pozwala mi dojść do siebie”. To uzależnienie można bez problemu dostrzec, słuchając setów Behra. Są one formą podróży artysty po świecie ciepłych, melodyjnych dźwięków, wspartych dystynktywnym bitem. W ten sposób artysta próbuje przekazać swoją pasję słuchaczom. W 2002 roku Galen rozpoczął produkcję własnych nagrań. Po ukazaniu się jego pierwszego remixu (Ferry Corsten – „Indigo”), przygoda zaczęła się na całego. To było to, co artysta chciał dalej robić. Pod koniec 2004 roku miał już na koncie produkcje „Clouds Like Heaven” oraz „Serenity” (obydwie wypuszczone pd pseudonimem Passiva), które były promowane przez takie gwiazdy, jak Tiësto, Armin van Buuren czy Ferry Corsten. Rok 2005 to przede wszystkim liczne kolaboracje Behra, między innymi z Thomasem Bronzwaerem (utwór „Halo”), które sprawiły, że Galen osiągnął spory sukces. Szybko jednak zapragnął nowego wyzwania, czego wynikiem było powstanie projektu Ave Mea (twórczość bardziej progresywna). Przyjęcie produkcji, które charakteryzowały się ciepłymi i głębokimi brzmieniami było bardzo pozytywne. Pierwsze nagranie, „In the End”, stało się niemal błyskawicznie wielkim hitem, a promowane był między innymi na kompilacjach wydanych przez Armina Van Buurena, Markusa Schulza oraz Andrew Bennetta.
